Karate-dō Tsunami
Nawet najwierniejsi uczniowie Gichin Funakoshi szybko zdali sobie sprawę, że Karate może w przyszłości stać się najlepszą wizytówką ich kraju. Kiedy stary mistrz nadal poświęcał czas na tworzenie podwalin Karate-dō część jego uczniów zdecydowała się na popularyzację Karate po przez sport. Prawdopodobnie i oni zwracali się do starego Sensei o zgodę na taką formę popularyzacji Karate. Niestety stanowczy sprzeciw Funakoshi spowodował, że do kiedy żył, w Japonii nie odbywały się żadne zawody związane ze sportową odmianą Karate. Według Gichin Funakoshi jedyną formą zdrowego zainteresowania Karate jest forma Karate-dō. Choć i on w swojej biografii wielokrotnie wspominał o innym podejściu do uprawianie tej sztuki walki. Jak sam mawiał "sportowa forma Karate zbliża się nieuchronnie, lecz to nie jest ta forma, która będzie związana z rozwojem Karate."

Sensei Masatoshi Nakayama
Faktycznie, tuż po śmierci Gichin Funakoshi jego jeden z najlepszych uczniów Sensei Nakayama organizuje pierwsze zawody Karate. Od tego momentu rozpoczyna się wielka popularyzacja Karate przez wszystkich (lub prawie wszystkich) żyjących mistrzów. Należy tu dodać, że tylko dzięki przypadkowi pojawiła się nazwa Shōtōkan. Jej znaczenie zostało jednak przez wielu instruktorów wypaczone. Nazwa pojawiła się na budynku szkoły Karate (jap. dōjō), jaką Funakoshi otrzymał w nagrodę za pomoc jego i jego uczniów w odgruzowywaniu Tokio po jednym z największych trzęsień ziemi, które to miasto nawiedziło.
"Shōtō" był pseudonimem artystycznym Gichin Funakoshi z czasów kiedy pisał poezję. "Kan" w tym znaczeniu oznaczało jedynie miejsce lub organizację działającą "tu i teraz". Nawet sam Sensei wielokrotnie powtarzał, że Shōtōkan nie jest nazwą stylu. A jemu, jako osobie tworzącej podwaliny nowoczesnego Karate-dō dalekie były jakiekolwiek animozje i tworzenie złudnej iluzji różnic jakie istnieją w podejściu do treningu Karate. Karate jest przecież jedno. Już w kilka lat po śmierci Gichin Funakoshi pojawiło się kilkadziesiąt styli Karate. Wciągnięto oficjalnie do grupy styli także nazwę Shōtōkan. Stało się jasne, że lawina Karate rozpoczęła swoją drogę. Dzisiaj już nikt nie wraca do korzeni Karate i pomimo, że stary Sensei już w swoich publikacjach wskazywał główne choroby na jakie Karate jest narażone - nikt na to nie zwracał uwagi - do niedawna.
Przytoczone tutaj wyjaśnienie powstało w oparciu o fakty historyczne, choć dla celów tej publikacji nie posiłkujemy się takimi szczegółami jak daty. Każdy Karateka lub osoba zainteresowana datami i szczegółami odnajdzie je za pomocą różnych publikacji, i wszechobecnego Internetu.
Wróćmy jednak do Karate-dō Tsunami. Skupmy się na odpowiedzi na pytanie zadane na samym początku. Czym jest Karate-dō Tsunami? Otóż dzisiaj po latach, osoby które tworzyły podstawy Karate-dō Tsunami przyjęły rozwiązanie jedynie słuszne w swoich założeniach. Powrócić do źródeł tradycji, którą tworzył Gichin Funakoshi. Bez kierowania się w stronę któregokolwiek stylu. Bez rywalizacji sportowej. Z przygotowanym programem szkoleniowym, który pozwala przede wszystkim rozwijać się studentowi indywidualnie. Z zasadami, które mają również wpływ na bezpośrednie kształtowanie jego charakteru. I dokładnie takie podejście do zagadnienia spowodowało, że pojawiła się nazwa Tsunami. Tylko i wyłącznie w odniesieniu do odróżnienia od podejścia stylowego do zagadnienia Karate. A zatem nie styl Karate a sposób życia Karate-dō.
Z drugiej strony należy przyznać, że założenia jakie przyjęto w Karate-dō Tsunami narzucają się praktycznie każdemu ćwiczącemu już po czasie, kiedy poznał zasady i możliwości jakie niesie za sobą trening sztuk walki. Jednak na pytanie dlaczego tak się dzieje, że z uporem maniaka wielu instruktorów trzyma się pojęcia styl i wielki mistrz, skoro wiedzą, że walka w Karate-dō jest tylko w odniesieniu do siebie i "swoich słabości"? Na pewno nie chcemy w tej publikacji sugerować Czytelnikowi odpowiedzi na to pytanie. Warto jednak zastanowić się o przyczyny tego zjawiska we współczesnym świecie. Przykładów na takie traktowanie Karate mamy bardzo dużo. Ile razy zdarza się, że student porzuca swojego Sensei z powodów "komercyjnych" lub co gorsze, nadaje sobie najwyższy stopień w Karate i tworzy nowy styl.

